wtorek, 30 października 2012

Kochani!

Jak widzicie jest mały zastój, ale nie martwcie się za góra tydzień powracam, bo w tym tygodniu niestety mam pełno roboty ze względu na sobotnią przeprowadzkę i pakowanie wszystkiego męczyy.. 

Pozdrawiam i miłego długiego weekendu życzę ^^
A to dla was:
Słodki całusek na umilenie dzionka :)

środa, 24 października 2012

Płakałam!

Kochane gejątka, oglądając płakałam szkoda mi Michałka T^T
http://tvnplayer.pl/seriale-online/ukryta-prawda-odcinki,521/odcinek-109,S00E109,15914.html

sobota, 29 września 2012

Rozdział 15


Aleks:
Przez większość nocy nie mogłem usnąć, ale za to nawiedzały mnie różne myśli. Zastanawiałem się jakby to było gdybym był gejem. Jakby to było jakbym się zakochał w chłopaku… Przypomniał mi się widok z mojej wyobraźni wijącego się Gabriela z rozchylonymi wiśniowymi ustami, błyszczącymi oczami i bladą klatką piersiową unoszącą się rytmicznie podczas doznawania pieszczot. Policzki zapiekły mnie niemiłosiernie. Przecież takie myśli to jeszcze nie oznaka, że mam coś z homo.. Prawda? … Spojrzałem na twarz śpiącego blondyna. Włosy rozsypane po poduszce, długie rzęsy rzucające cień na policzki i lekko rozchylone usta. Wyciągnąłem dłoń nagłym odruchem chcąc pogłaskać go po policzku, a wtedy zadzwonił jego budzik, więc szybko zabrałem dłoń wstając z łóżka i powoli zaczynając się ogarniać do szkoły.
Do szkoły podjechałem autem. Chciałem zabrać ze sobą Hattoriego, ale stwierdził, że podjedzie autobusem i mimo wszystko jego ośli upór wygrał. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po podjechaniu na parking była Tamami z koleżaneczkami przy jednym z różowych aut. Gdy zobaczyła jak wysiadam podleciała do mnie w tych swoich szpilach z futerkiem.
-Hej kochanie, to jak wpadasz po szkole do mnie?- zaświergotała.
-Jakby ci to powiedzieć.. Nie jesteśmy już ze sobą, nie mogę na ciebie patrzeć.
-Że co proszę?- przystawiła dłoń z tipsami do ust.
-Plastik ci mózgu nie zastąpi.
Nic więcej nie dodałem po prostu odszedłem w kierunku szkoły słuchając śmiechów uczniów nabijających się z blondynki.
Podczas zajęć zauważyłem, że Tooru i Ayase zaprzyjaźnili się dość nie źle, bo spędzali ze sobą każdą wolną chwilę na przerwach. Może im to na dobre wyjdzie w końcu obydwaj nie mają nawet dziewczyn, więc czas na przyjaźń tracą…
Gabriel:
Podjechałem autobusem pod szkołę i jak tylko przeszedłem parę kroków dotarł do mnie gwar rozmów. Dosłyszałem jedynie w tej plątaninie coś o Aleksie, wkurzonej Tamami i obciachu przed całą szkołą. Stwierdziłem, że dowiem się o co chodzi później od samego czerwonowłosego. Nie musiałem jednak tyle czekać, bo zaraz spotkałem Ayase i Tooru.
-Stary jaka akcja cię ominęła.- zaczął jasnowłosy.
-No opowiadaj.
-Aleks przed całą szkołą zerwał z Tamami i do tego wyzywał ją od plastików. Jej mina bezcenna.- chichrał jak głupi.
-Heh no to nie źle.
-No oczywiste. I patrz masz w łóżku wolnego, przystojnego faceta.- poruszył brwiami zaczepnie tyrkając mnie łokciem.
-Pomarzyć zawsze można.- pokazałem mu język i udałem się za pierwsze zajęcia.
Po lekcjach podreptałem do kawiarni Antique i popijając latte myślałem nad najbliższym miesiącem. Urodziny mieli Aleks i Ayase, trzeba dokupić nowy zestaw książek do chemii, przydałaby mi się cieplejsza bluza i może glany i powoli przydałoby się zacząć oszczędzać kasę na święta. Pomyślałem nad jakąś pracą najlepiej wieczorem, bo zajęć za nic nie mogę opuścić, bo i tak mam sporo zaległości. Z gazetką ogłoszeniową zwiedziłem pół miasta, lecz albo było już stanowisko zajęte, albo były takie warunki, że masakra, albo po prostu praca na rano. W pewnym momencie adres pokierował mnie pod pewien lokal z błękitnym neonowym szyldem ‘Amour’. Wszedłem przez ciemne drzwi do środka. Jak się chwilę potem okazało był to klub, ale nie taki zwykły jakiś, bo to był klub gejowski. Niepewnie podszedłem do barmana.
-Przepraszam. Ja w sprawie pracy.
-Chodź za mną.- wyglądał na ponad dwadzieścia lat, niebieskie włosy i siwe tęczówki, porządna budowa jak na faceta przystało.
Zaprowadził mnie na pierwsze piętro do gabinetu kierownika.
-Szefie młody w sprawie pracy.- poinformował i zniknął po chwili zostawiając mnie tam z dorosłym mężczyzną w drogim garniturze. Miał czarne krótko ścięte włosy i brązowe trochę skośne oczy.
-Witaj. Jestem Masato Katrini. Jestem założycielem tego lokalu. Ten który cię tu przyprowadził to Ryu, nasz stały barman.
-Ym.. Witam jestem Gabriel Hattori, licealista. Szukam jakieś dorywczej pracy wieczorami.- mruknąłem czując się nie pewnie przy rosłym mężczyźnie.
-To się dobrze składa. Mamy dobre warunki i zarabiałbyś za jeden wieczór jak na początek po 800 zł, potem się zobaczy.
-800 zł? Tak dużo za zwykłą pracę?
-Chłopcze to nie jakaś tam zwykła praca. Wieczorowy pokaz tańca na rurze, a w szybkim czasie zarobisz sporą sumę. Przy twoim wyglądzie świetnie byś tu pasował.
-M-Mogę się zastanowić?- mruknąłem zarumieniony jak cegła patrząc na swoje sznurówki.
-W piątek jest pierwszy pokaz, więc daj znać do czwartku, będę tą posadę trzymał dla ciebie.- podał mi kartkę z wizytówką- Jak się zdecydujesz, dzwoń.
-D-Dziękuję. Dowidzenia.
Opuściłem lokal pośpiesznie i skierowałem się domu Kasuse. Usiadłem w salonie przed kominkiem z gorącą herbatą zastanawiając się co dalej. W głowie wykonałem obliczenia jaka mniej więcej suma jest mi potrzebna w najbliższym czasie i stwierdziłem, że inna praca nie byłaby na tyle opłacalna.. Tego dnia już nie chciałem o tym myśleć i nie rozmawiając z nikim wiele udałem się spać po wcześniejszym naszykowaniu rzeczy do szkoły.
Aleks:
Po szkole udałem się na komisariat chcąc posiedzieć u ojca skoro Gabi miał nie wrócić od razu do domu. Wszedłem po schodach kierując się do jego gabinetu. Jako, że nie miałem zwyczaju pukać od razu otworzyłem drzwi, lecz po chwili równie szybko je zamknąłem. Zamrugałem szybko oczami w myślach układając obrazek, który przed chwilą zastałem. Mój ojciec lizał się ze swoim przyjacielem Reirim?! WTF?! Potrząsnąłem głową ponownie chwytając na klamkę. Tym razem siedzieli obok siebie przeglądając jakieś akta.. Może wcześniejsze mi się zdawało?..
-Hej.- rozsiadłem się wygodnie na kanapie.
-Siemasz młody.- przywitał mnie Reiri.
-Co robicieee?
-Sprawdzamy sprawę wypadku koło starego kina.
-Aaa czyli nuuuda.
-Tiaa..
-A gdzie masz Gabriela?- zapytał tata.
-Miał coś do zrobienia po szkole, więc jak widzisz nie chciałem siedzieć w domu sam, więc wpadłem na chwilę.
-Dobra. Dziesięć minut masz jeszcze, więc chodź, bo mi się przydasz.
Pomogłem im trochę w papierkowej robocie i wróciłem do domu. Blondyn był dziwnie zamyślony, ale nie chciałem na razie pytać, więc bez zbędnej gadaniny poszliśmy spać.
Ayase:
Muszę szczerze przyznać,  że po pamiętnej nocy mam mimo wszystko niedosyt. Potrafię mieć fazy, że myślę o seksie w środku lekcji fizyki i myślami odlatuję do Tooru i jedynie mocną siłą woli powstrzymuję krocze od wypuklenia w spodniach. Czy to zboczenie? To trzeba leczyć? Wrzucą mnie w kaftan i zamkną w pokoju bez klamek? Oby nie.. Do tego po południu nie mogłem się spotkać z moim kochanie, bo miałem mieć następnego dnia test z 17 działów z historii sztuki, a to mi koślawo szło, więc ten dzień był pod znakiem NAUKA. Wieczorem oczy mnie bolały, ale trwałem wytrwale popijając na orzeźwienie sok z czarnych porzeczek. W pewnym momencie rozdzwonił się głośno telefon.
-Hm?- mruknąłem do słuchawki przeglądając wzorki na jakimś obrazie.
-Hej kochanie jak nauka?- zapytał mój chłopak.
-Ym.. No jak na mnie to nie źle mi idzie. A co tam?
-Tęsknię.. Siedzę, myślę o tobie..
-Mmm i co myślisz?
-Że jesteś taki rozkoszny. Przypominam sobie jak rozkosznie pojękiwałeś pode mną, jak nam było dobrze…
-…- spaliłem buraka ostro- No ten no… mówisz zawstydzające rzeczy..
-Mój słodziak.- zaśmiał się perliście- Dobrze kochanie ucz się, ale nie przemęczaj, zobaczymy się jutro. Dobranoc skarbie. Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham. Dobranoc.
Z uśmiechem dokończyłem czytanie i po jakiejś godzinie spałem już w mięciutkiej pościeli tuląc mocno poduszkę.



______________________________________________________________

Natchnął mnie ten oto filmik hehe:
Męski taniec na rurze xd

piątek, 28 września 2012

Uwaga, Uwaga!

Dziękuję wam bardzo wasze komentarze bardzo mi pomogły ;)  I odkryłam, że Mruczek to moja bliźniaczka hehe ;D
Ale idąc ku temacie związanym z rozdziałami... Jutro dostaniecie rozdzialik! ;D
Pozdrawiam cieplutko <3

niedziela, 16 września 2012

Rozdział 14

KOCHANI ZMIANA PLANÓW! JEST JEDEN ROZDZIALIK, ALE JEGO DRUGA CZĘŚĆ JEST TAK NAPISANA BYŚCIE MAM NADZIEJĘ NIE MUSIELI NA MNIE NARZEKAĆ ;)

ZAPRASZAM DO CZYTANIA!
__________________________________________________________________


Gabriel:
Mała wybawiła się w fantazji chyba za wszystkie czasy biegając wśród rur i tarzając się w kolorowych, plastikowym piłeczkach. Ja za to obserwowałem ją i rozwiązywałem quizy, które były przy stolikach dla opiekunów dzieci, aby ci mogli coś wygrać dla swoich pociech. Pod koniec zabawy obwieszczono, iż to właśnie ja wygrałem wielką maskotkę błękitnego słonika. Mimi podziękowała mi i uradowana niosła dumnie zabawkę, aż do samego domu. Po przekroczeniu drzwi od razu pognała do siebie, więc ja udałem się do sypialni dzielonej z czerwono włosym. Zastałem go leżącego plackiem na czerwonej pościeli, obok na szafce było wino.. Eh gdyby to na mnie właśnie tak czekał… Dosiadłem się obok niego i zagadnąłem:
-I jak?
-Porażka.- odmruknął.
-O.. Ale jak to?- zapytałem z mało inteligentnym wyrazem twarzy.
Podniósł się do siadu patrząc na mnie uważnie. Nim zauważyłam złapał moje ręce trzymając je nad moją głową, a ja sam leżałem z rozwartymi szeroko oczami patrząc jak pochyla się nade mną i mrozi spojrzeniem.
-Dlaczego ty?.. Dlaczego tak się dzieje między nami co? To zaczyna być denerwujące.
-A-Ale o co ci chodzi?- wyjąkałem.
-Powiedz mi prawdę. Powiedz co się do kurwy nędzy ze mną dzieje! Co jest ze mną nie tak?!- w tym momencie już krzyczał. Nie wiedziałem co powiedzieć. W jego oczach widziałem mieszane uczucia  w tym rozpacz.- Ty powinieneś wiedzieć. Odkąd cię poznałem wszystko jest inne. Dlaczego? Co takiego zrobiłeś, albo co ja zrobiłem?- jego głos złagodniał- Chciałbym tylko wiedzieć.. Czy tak dużo wymagam?
-Przepraszam.. Jeśli zrobiłem coś źle..- mruknąłem odwracając głowę w bok- Powiedz słowo, a mnie tu nie będzie.
-O to chodzi.. Nie przyjmuję opcji, że miałoby ciebie nie być.. Jesteś tu i nie potrafię sobie wyobrazić, że rano nie widzę ciebie wtulającego się w poduszkę i zagryzającego wargę przez sen, że nie biegasz z uśmiechem po kuchni gotując coś dobrego, że nie widzę jak w skupieniu przeglądasz ważniejsze papierki.. Nie mogłoby ciebie teraz tu zabraknąć.
Odebrało mi mowę. To było takie.. miłe. Serce zabiło mi mocniej z uciechy.
-Miło słyszeć.- mruknąłem tylko rumieniąc się- Ano to w końcu jak z Tamami? Może jakieś kwiatki na zgodę jej kupisz?..
-Nie chcę jej..
-Jak to?- spojrzałem mu w oczy ze zdziwieniem.
-Nie potrzebuję jej. Ch-Chyba ktoś inny mi się podoba.
-O. A kto taki?- już miał odpowiedzieć jak do pokoju wtargnęła Minako z pluszakiem, którego dla niej wygrałem.
-Braciszku jeszcze nie czas na dobieranie się do Gabrysia.- roześmiała się i wskoczyła do nas na łóżko- Zobacz jakiego mam śliczną maskotkę. Gabryś dla mnie wygrał.- pochwaliła się.
-No widzę widzę jest śliczna.- potargał małej włosy przytulając ją do siebie. Usiadłem obok i złapałem się za szyję, bo poczułem dziwny ból w okolicach węzłów chłonnych, ostatnio zdarzało mi się to coraz częściej jak i bóle gardła.
-Chyba będę musiał iść do lekarza, ale nie wiem kiedy bo kurde nie mogę tak opuszczać zajęć.
-Spoko za tydzień w sobotę zadzwonię po naszego lekarza i przyjdzie cię zbadać.- pocieszył mnie Aleks.
Do końca dnia jednak nie dowiedziałem się już na kim oko zawiesił dryblas.
Tamami:
Nie mogłam uwierzyć, że odwalił mi taki numer. Pff który facet, by mi się oparł? Jestem taka seksowna i do tego piękna.. Miałam już tylu kochanków na jedną noc podczas, gdy on nadal jest lalusiem. Gdy opuściłam jego dom od razu wyjęłam komórkę i umówiłam się z Miyoko w naszym ulubionym klubie. O wyznaczonej godzinie znalazłam ją tam w naszej osobistej loży.
-Hej Tam.
-Hej Mi.
-I jak poszło?- zapytała rozsiadając się i popijając ze smakiem malibu.
-Ten facet to porażka. Jutro ma ostatnią szansę jak nie to ja już wiem jak uprzykrzyć mu życie.- uśmiechnęłam się wrednie.
-No jak? Opowiadaj.
Chichocząc co chwila pod nosem opowiedziałam brązowookiej o moim planie, który rzecz jasna uważałam za świetny, więc niech Aleksander lepiej się postara, bo inaczej będzie miał mały mix w życiu.
Musiałam się odstresować, więc popiłam sobie trochę i poflirtowałam przy okazji z kilkoma facetami do których już mam numer, więc w razie czego zamienię Kasuse na lepszy model hi hi.
Tooru:
Dzięki opiece mojego kochanego chłopaka z dnia na dzień czułem jak powracam do normalnego życia, mimo, iż głód narkotykowy zasysał mnie od żołądka. Tą niedzielę grzaliśmy się w domciu z powodu niezłego mrozu na dworze. Napaliliśmy w kominku i popijaliśmy czerwone wino rozmawiając tak po prostu. Patrząc na niego byłem pewny, że dobrze wybrałem, iż jeszcze żadna osoba nie była dla mnie tak ważna jak on. Pogłaskałem go po policzku, by potem złożyć motyli pocałunek na zaczerwienionych od wina ustach.
-Kocham cię.- szepnąłem wyczekując jego reakcji. Na jego twarzy zawitało zdziwienie, a potem widoczne szczęście.
-Ja ciebie też kocham.- odpowiedział wtulając się we mnie i kładąc głowę w zagłębieniu mojej szyi. Zjedliśmy uśmiechnięci ciepłą kolacyjkę i położyliśmy na łóżku nie spuszczając z siebie wzroku. W tej chwili bardzo go pragnąłem, ale nie potrafiłbym go dotknąć bez jego zgody. Chciałem, by ten pierwszy raz był dla niego przyjemnym doznaniem i z własnej niewymuszonej woli. Niepewnie przysunął się do mnie przyciągając mnie za szyję do pocałunku. Delikatnie badaliśmy swoje usta przyciskając się do siebie z każdą chwilą coraz bardziej. Języki splotły się w tańcu namiętności, a z naszych ust wydobywały się ledwo słyszalne westchnienia i jęki. Przejechałem dłonią po jego talii wkradając się dłonią pod koszulkę. Gładziłem jego brzuch, by następnie delikatnymi muśnięciami pieścić jego klatkę piersiową. Zakończyliśmy pocałunek, a ja zacząłem muskać wargami jego wrażliwą szyję. Czasami przyssawałem się mocniej zdobiąc go czerwonymi punkcikami. Jego bluzka zaczęła mi przeszkadzać, więc bez problemu pozbyłem się jej i wróciłem do obcałowywania obojczyków. Doszedłem do kuszących sutków i trąciłem jeden z nich językiem. Ciało pode mną wygięło się w łuk, a z malinowych warg wyrwał się jęk. Przyssałem się to raz do jednego to raz do drugiego różowego guziczka. Złapałem go za boki kreśląc zawiłe szlaczki po brzuchu. Długo nie musiał czekać jak dojechałem do linii spodni i rozpiąłem guzik oraz sprawnie rozsunąłem suwak.
Ayase:
Nim się obejrzałem leżałem w samych bokserkach. Tooru wstał i także rozebrał się do samej bielizny. Ponownie jego ciało nakryło moje i usta złączyliśmy w erotycznym tańcu. Starałem się unosić biodra w górę, by móc otrzeć się o niego, gdyż moja męskość była już w pełnym wzwodzie. Ręką podążyłem do jego bokserek, które sprytnie podwinąłem i chwyciłem za pulsujący organ. Turkusowooki jęknął mi w usta.
-Zróbmy to.- wyszeptałem podniecony.
-Jesteś pewien?- na jego twarzy pojawiła się troska- Nie chcę cię zmuszać.
-Nie zmuszasz. Chcę tego, proszę.
Moje rozpalone spojrzenie zadziałało no niego od razu. Pozbył się moich bokserek i zaczął całować podbrzusze i uda ręką wędrując między pośladki. Potarł palcem wskazującym o dziurkę, a ja zamruczałem z przyjemności. Sięgnął do szuflady obok łóżka wyjmując fioletową tubkę. Gdy ją otworzył do moich nozdrzy dotarł śliczny jagodowy zapach. Umoczył palec w substancji i zaczął rozcierać dookoła mojego wejścia. Niepewnie wsunął koniuszek pierwszego palca, by powoli zacząć go zagłębiać do końca. Jęknąłem z powodu dziwnego rozciągania, ale nie było to nieprzyjemne. Polizał mój członek i zaczął wyginać palec i wsuwając go pod różnymi kątami. Nim zauważyłem miałem w sobie drugi palec, ale z trzecim już nie było tak fajnie. Poczułem ból, ale starałem się tego nie pokazywać i trzymać się. Po długotrwającym rozciągnięciu nasmarował lubrykantem swojego sporego penisa i nakierował go na moją otwartą dziurkę.
-Powiedz słowo, a przestanę.- szepnął jeszcze i zaczął się we mnie zagłębiać.  Zawyłem z bólu, a po mojej twarzy spłynęło kilka łez. Zatrzymał się i pogładził po policzku.
-Przepraszam. Mam przestać?
-N-Nie.. Dalej..
Gdy doszedł do końca starałem się uspokoić. Odczekaliśmy chwilę, jak na próbę poruszyłem się. Nie było, aż tak źle jak na początku, ale ból nadal doskwierał. Tooru zaczął powolne ruchy bioder w przód i w tył, a ja z każdym pchnięciem czułem mniej bólu, a coraz więcej rozkoszy. W pewnym momencie trafił w jakiś magiczny punkt w środku, a ja wygiąłem się i zacząłem ochoczo wychodzić mu biodrami naprzeciw.
-Jeszcze raz, tam!- wyjęczałem.
Zaczął, więc poruszać się tak, aby trafiać za każdym razem w to samo miejsce. Wzdychaliśmy i krzyczeliśmy swoje imiona. Po nie długim czasie nastąpiły ostatnie pchnięcia i obaj doszliśmy.
Tooru:
Leżałem na nim uspokajając oddech i nie wychodząc jeszcze z niego. Teraz sobie zdałem sprawę, że nie użyliśmy zabezpieczenia. Zmartwiłem się czy, aby jasnowłosy się nie zdenerwuje.. Bo mimo, iż obaj jesteśmy zdrowi to może wolałby się zabezpieczyć. Wyszedłem z niego delikatnie i ułożyłem obok niego przyciągając go i przytulając mocno.
-Przepraszam kochanie, zapomniałem o zabezpieczeniu.- spojrzałem na niego zmartwiony.
-Mmm.. Nic nie szkodzi.. Było cudownie.- mamrotał w moją pierś z nieschodzącym uśmiechem z twarzy.
-Kocham cię.- cmoknąłem go w czubek główki.
-Ja ciebie też.. Dobranoc kotek.- wymamrotał sennie.
-Słodkich snów kochanie.- odpowiedziałem i wsłuchałem się w jego równomierny oddech.
Przez jakiś czas głaskałem go po włosach patrząc na słodko uśmiechnięta przez sen twarz, aż sam nie wpadłem w objęcia Morfeusza.